Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Brian May
Życie po Królowej

XL 12/98
Artykuły i wywiady

Brian May jest świetnym rozmówcą. Często się śmieje, żartuje, ale też nie unika rzeczowych, wyczerpujących odpowiedzi. Kiedy tylko wspomniałem o Polsce, błyskawicznie reagował słowami: Nie masz pojęcia, jak ciesze się z tego koncertu. Nie mogę się doczekać. Był wtedy w Paryżu. Kilka dni później w warszawskiej :Stodole" zagrał po raz pierwszy dla polskich fanów.

Czy różnią się twoje dwie ostatnie solowe płyty: Another world i Back To The Light?
BM: (śmiech) Myślę, że album Another World jest dużo lepszy. Mogłem się na nim bardziej rozwinąć jako muzyk. Przy nagrywaniu poprzedniego albumu żyłem przeszłością. Wtedy byłem bardziej gitarzystą Queen niż artystą solowym. Back To The Light to to był najtrudniejszy moment w moim życiu. Wiesz, ta fantastyczna kariera Queen, praca w zespole, trzech innych ludzi, aż tu nagle tylko ja sam. Po tym wszystkim myślałem, że nagranie następnej płyty będzie dziecinnie łatwe. Pomyliłem się jednak. To była ciężka praca. Another World bardziej nawiązuje do rzeczywistości, do dzisiejszego świata. Jestem z tej płyty bardzo zadowolony.

Czy twoje solowe albumy zawierają pomysły, które chciałeś zrealizować jeszcze w Queen?
Na Another World jest utwór zatytułowany Why don't we try again?. Napisałem go jakieś 12 lat temu. To bardzo osobista rzecz. Wtedy nie czułem, że ta piosenka może znaleźć się na jakiejś płycie Queen, ale na wszelki wypadek zachowałem ją.No i przyszedł taki moment, kiedy powiedziałem sobie: Ok,stary,teraz możesz to zrobić (śmiech).

Czy zostanie jeszce wydana jakaś płyta Queen,na przyklad z niepublikowanymi nagraniami?
Raczej nie i nie sądze, żebyśmy w najbliższym czasie planowali coś podobnego.Dla mnie zdrowy jest taki układ, jaki istnieje teraz. Nie budzę się już każdego ranka z głową nabitą myślami o Queen. Wstaję i myśle o swoich sprawach. Mój świat jest już inny. Zmieniło się moje życie. Codziennie "wyskakuje" coś nowego, codziennie czuję coś innego. Lubię to, co robię, a poza tym wciąż widzę przed sobą nowe horyzonty, nowe wyzwania. Myślę, że warto je podejmować.

A co z George'em Michaelem? Podobno miał zastąpić w szeregach Queen Freddie'ego...
To niemożliwe. Ten zespół nie istnieje bez Freddie'ego i nie chcę, by ktokolwiek go zastępował. To nie byłaby dobra decyzja.

rozmawiał Piotr Stelmach